Dziś dowiedziałam się, że spelling po irlandzku brzmi zupełnie inaczej. Zadzwoniłam do agencji rekrutacyjnej. Człowiek z którym rozmawiałam skierował mnie do innej osoby, a jej nazwisko było nietypowe, więc musiał je przeliterować. Musiał chyba z pięć razy powtarzać zanim w końcu zapisałam ten email. Na przykład “r” brzmiało moim zdaniem bardziej jak “o” i ogólnie miałam problem z rozpoznawaniem samogłosek. Pewnie gdybym nie wierzyła głęboko, że znam dobrze angielski, nie było by mi tak głupio prosić o powtórzenie około pięciu razy. Ostatecznie jestem z siebie zadowolona, bo jednak to zrobiłam, i zapisałam cały ten email (zapisany w ogólnych zarysach na niewiele by mi się przydał). Ciekawe czy mój rozmówca miał chociaż blade pojęcie co przeżywałam podczas tej rozmowy.
Spelling po irlandzku
Advertisement
May 31, 2007 at 9:20 am |
Pewnie nie miał najzieleńszego pojęcia, o ile sam takiego czegoś nie przeżywał. A Luscynd – Zuch!