Czy talent i zdolności są czymś wrodzonym i niezmiennym? Właściwie od najwcześniejszych lat edukacji wpajano mi, że tak, i że jedynie połączenie talentu i ciężkiej pracy przynosi naprawdę dobre rezultaty.
Z drugiej strony spotykałam się z tym najbardziej utalentowani ludzie pogardzali systematyczną pracą. Czyżby posiadanie talentu mogło odbierać motywację do pracy?
Niedawno przeczytałam ciekawy artykuł na ten temat.
Amerykańska psycholog, Carol Dweck, obserwowała jak dzieci w wieku szkolnym (5-ta klasa) podchodzą do wykonywania prostych zadań. Z tych obserwacji wynikało że bardzo zdolne dzieci poddawały się całkowicie pod wpływem porażek, podczas gdy na inne dzieci porażki działały motywująco.
Według Carol Dweck są dwa sposoby w jakie możemy podchodzić do swoich zdolności. Możemy je widzieć jako coś stałego, lub jako coś w rodzaju mięśnia, który ćwiczony, pracuje lepiej.
Dzieci które były przekonane że są inteligentne były bliżej tego pierwszego podejścia; co sprawiało że przy wykonywaniu zadań koncentrowały się na tym aby się popisać i wykazać, nawet jeśli nic się nie uczyły przy okazji. Jednocześnie miały słabą odporność na niepowodzenia, szybko podddawały się.
Z kolei dzieci które nie uważały się za zdolne traktowały zadania jako wyzwanie okazję do nauczenia się czegoś. Niepowodzenia dostarczały im dodatkowej motywacji, miały też więcej przyjemności z wykonywania zadań i więcej się uczyły.
Zawsze było dla mnie zagadką dlaczego bardzo zdolni ludzie latami nie potrafią się nauczyć prostych rzeczy, chociaż nie wymagało by to wiele wysiłku. Teoria Dweck bardzo dobrze to tłumaczy.